Pozycja misjonarska a orgazm wielokrotny

Pozycja misjonarska a orgazm wielokrotny

Artykuł Miesiąca

Cały w tym ambaras żeby dwoje mogło na raz. Tak by można powiedzieć. Dziś na tamat orgazmu jednoczesnego u obojga partnerów. Czy to mit czy są sposoby na jego osiągnięcie? Zapraszam.

Każdy marzy o idealnym partnerze czy partnerce seksualnej, z którym/którą przeżywałby idealny regularny seks. Również ideałem byłoby, gdyby para miała podwójny orgazm, to znaczy partner i partnerka w tym samym momencie szczytują. Zdaniem fachowców pozycja misjonarska jest idealna, by osiągnąć ten cel. Aby tak było należy skorzystać z techniki dostrojonego spółkowania. Dostrojonego? Czyli jakiego? Co to oznacza. Dziś właśnie o tym, jak osiągnąć wspólnie w jednym momencie orgazm.

Według rad seksuologów nie ważne w jakiej pozycji się kochacie, a ważne jest to, czy seks sprawia wam satysfakcję i przyjemność. Ich zdaniem, jeżeli najlepsze orgazmy przeżywacie w pozycji klasycznej to nie warto eksperymentować z innymi pozycjami, tymi zobaczonymi na przykład w Kamasutrze. Nie zawsze ta rada się sprawdza. Przecież każdy ma ochotę od czasu do czasu zaszaleć i pójść na całość. Dodatkowo seks tylko w jednej pozycji i miejscu może wprowadzić do pożycia nudę. Aby zaszaleć podczas miłosnych uniesień niekoniecznie trzeba odwiedzać seks shop albo mieć niesamowitą sprawność fizyczną, by przyjmować udziwnione i ekstremalne pozycje seksualne. Dla partnerów miłujących się w kontaktach seksualnych twarzą w twarz idealna będzie pozycja CAT (Coital Alignment Technique), czyli technika dostrojonego spółkowania. Jest to wersja pozycji misjonarskiej, która jest dla kochanków niezwykle podniecająca i dostarczająca im niezapomnianych wrażeń. Na pozór klasyczna, ale dużo bardziej urozmaicona.

Badania naukowców przeprowadzone w wielu krajach dowodzą, że tylko trzydzieści procent kobiet doznaje orgazmu w wyniku stosunku z penetracją pochwy. Stąd wysnuto bardzo prosty wniosek, że to nie pochwa ma dawać kobiecie maksimum rozkoszy. Nie została ona stworzona do dawania paniom wielkiego wybuchu rozkoszy. Teoria ma poparcie w badaniach medycznych. Otóż, w pochwie znajduje się niewiele zakończeń nerwowych, które mają na celu odbieranie bodźców dotykowych. Co prawda, bez pochwy penis nie mógłby wykonywać „swojej roboty” do której jest przeznaczony, ale jego działania raczej nie doprowadzą partnerki do niezapomnianego szczytowania. Miejscem, w którym znajduje się dużo zakończeń nerwowych, które mają przekazywać bodźce seksualne i dawać rozkosz kobiecie jest łechtaczka i jej okolice. W samej żołędzi, czyli kilkumilimetrowym koniuszku na czubku łechtaczki jest ich około dziesięciu tysięcy. Trudno sobie wyobrazić? A jednak. Dodajmy do tego zakończenia nerwowe umiejscowione na wargach sromowych, na odcinku między kroczem, a odbytem, u wejścia pochwy to partner ma niesamowite pole manewru, by doprowadzić swoją partnerkę do niezapomnianego orgazmu bez penetracji członkiem pochwy. Jak więc doprowadzić do wspólnego orgazmu, gdy u kobiety powoduje go stymulacja receptorów nerwowych na zewnątrz pochwy, a faceta do orgazmu doprowadzają ruchy frykcyjne wewnątrz pochwy partnerki? O tym w dalszej części artykułu.

Badania naukowców oraz specjalistów lekarzy doprowadziły do udoskonalenia technik seksualnych tak, by oboje kochanków mogło jednocześnie przeżyć orgazm. W ten sposób powstała właśnie technika CAT. W jej założeniach partner, a szczegółowo mówiąc jego penis powinien nieustannie i nieprzerwanie mieć kontakt z łechtaczką partnerki. Staje się to możliwe tylko wtedy, gdy mężczyzna opiera swoje ciało na ciele partnerki lub obok niej. W klasycznej wersji pozycji misjonarskiej partner wspiera swoje ciało na łokciach lub przedramionach. Zabieg polegający na podparciu ciała partnera  na ciele partnerki lub obok jej ciała powoduje, że partner potrzebuje więcej czasu, by doszło do wytrysku. Zabieg ten wiec wydłuża stosunek, co daje szansę partnerce na osiągnięcie orgazmu, być może w tym samym momencie co partner. Stały kontakt penisa z łechtaczką zapewni technika tak zwanego „wysokiego dosiadu”. W niej partner tak wchodzi w partnerkę, by podstawa jego penisa stykała się z jej łechtaczką. Ważną rzeczą w tej technice jest to, że kontakt nie może ustawać ani na moment. Przyjemność z tej pozycji czerpie oboje kochanków. Żołądź męskiego członka i cały penis, aż do jego podstawy jest unerwiony, co zapewnia i jemu doznania, gdyż prącie jest nieustannie pobudzane.

W technice CAT głęboka penetracja nie jest sprawą najważniejszą. Nie znaczy to, że nie jest możliwa do osiągnięcia. Partnerka do tego celu troszeczkę zmienia ułożenie tak, by jego członek sięgał głębiej. Wystarczy, że na przykład oplecie swoimi nogami partnera opierając kostki na jego łydkach. Technika CAT nie wyklucza również tego, że na jakiś czas partnerka znajdzie się na górze. Oczywiście cała operacja zmiany pozycji musi nastąpić bez wysuwania penisa z pochwy i utraty kontaktu podstawy penisa z łechtaczką. Partnerzy powinni pomimo zmiany pozycji pozostawać cały czas w pozycji leżącej. Zmiana ról może pobudzić jeszcze bardziej oboje partnerów. On do tej pory będący stroną aktywną poddaje się partnerce, która decydując się na szybkość i głębokość penetracji decyduje o jego doznaniach. Głęboką penetrację zapewni też podłożenie pod dolną część pleców partnerki poduszki. Jeżeli zaś partnerka woli bardziej energiczną stymulację łechtaczki, by to osiągnąć może maksymalnie wyprostować swoje nogi wsuwając je nawet pod nogi partnera. W takiej pozycji penetracja jest dużo płytsza, ale stymulacja łechtaczki dużo większa.

Równoczesny orgazm nie może być celem samym w sobie jaki chcą podczas stosunku osiągnąć kochankowie. Najważniejsza jest przyjemność i bycie ze sobą najbliżej, jak się da. Wspólny orgazm, jeżeli się uda, da kochankom niezapomniane doznania, które zbliżą ich do siebie jeszcze bardziej. Szansę na to daje dopracowanie do perfekcji techniki CAT. W Seks Shopach dostępne są tak zwane zestawy Loving Angels. Jest to zestaw elementów przypominających kliny wykonane z plastiku. Można je odpowiednio ze sobą zmontować i podłożyć pod partnerkę podczas stosunku. Za ich pomocą miednica partnerki ma jak największą styczność z miednicą partnera. Dzięki temu on ma szansę na głębszą penetrację,  a ona na większe doznania dzięki temu, że partner nieustannie stymuluje jej łechtaczkę. Kliny układają kobietę w pozycji, w której ona nachyla się bardziej w górę i do przodu, jednocześnie jej plecy zostają w podparciu.

Nie musisz od razu kupować omawianego zestawu klinów. Do celów pierwszych prób techniki CAT możesz wykorzystać najzwyklejsze w świecie poduszki. Należy je tak ułożyć, by ułożone na nich wasze spięte ze sobą ciała utworzyły ukośną figurę, która jest idealna dla techniki CAT.

0 0 votes
Daj Ocenę
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments